Cena męstwa Django Wexle

Trzeci tom cyklu KAMPANIE CIENIA, kontynuacja Tysiąca imion oraz Mrocznego tronu. Muszkiety i magia - eksplodująca lektura!
Po śmierci króla Vordan ogarnęła wojna. W stolicy rządzi fanatyk, który zdrajców widzi w każdym kącie. Nowa królowa nie po to jednak pomogła uwolnić swój kraj od jednego rodzaju tyranii, żeby wpadł w odmęty drugiej. Bieg wydarzeń odmienić ma lojalny żołnierz, Marcus D'Ivoire.
Gdy wszystkie mocarstwa kontynentu stają do wojny z Vordanem, tajemniczy i błyskotliwy generał Janus bet Vhalnich ukazuje Vordanajom drogę do zwycięstwa. Winter Ihernglass, awansowana na dowódcę pułku, odnalazła swoją kochankę i przyjaciół, lecz stanęła przed perspektywą poprowadzenia ich do krwawej bitwy.
A bronią nieprzyjaciela są nie tylko muszkiety i działa. Złowrodzy kapłani prastarego zakonu, dysponujący zakazaną magią, przeniknęli do Vordanu, aby powstrzymać Janusa wszelkimi sposobami...(opis wydawcy)


Po dość średnim „Tysiącu imion” oraz znacznie lepszym „Mrocznym tronie” przyszedł czas na trzecią część serii Kampanie Cienie, Django Wexlera, czyli Cenę męstwa". Miałam nadzieję, że książka ta pójdzie śladem drugiej części i okaże się od niej lepsza, i chociaż tak się stało, to nadal jestem bardzo zadowolona z lektury, a cała seria powoli staję się jedną z najciekawszych, po które w tym roku sięgnęłam.

„Cena męstwa” jest idealnym połączeniem dwóch poprzednich książek. Jest w połowie „Tysiącem Imion” ze wszystkimi bitwami i wojskowymi sprawami, a w połowie „Mrocznym Tronem” z tymi wszystkimi intrygami oraz akcją dziejącą się w Vordanie. Jest to moim zdaniem połączenie idealne, bo przełamuje te wojskowe sprawy, które muszę przyznać , w pierwszej części, były chwilami dość nużące, innymi ciekawymi watkami. 

Z każdą kolejną książka, wątek magii ma coraz większe znaczenie, co tym razem oznacza również rozwinięcie wątku, który pojawił się w pierwszej części i który jak dotąd był ku mojemu rozczarowaniu pomijany. Dlatego bardzo się ciesze, że w końcu to wszystko coraz bardziej się rozwija, bo razem z samymi bohaterami jest to dla mnie najciekawszy element tej serii. 
Tak samo jak  w poprzednich częściach i w tej postacie nie zawodzą. Bo chociaż czasami miałam ochotę potrząsnąć bohaterami, żeby przestali się zachowywać tak irytującą, to wiedziałam, skąd ich zachowanie się bierze. To samo tyczy się poglądów bohaterów na różne sprawy, w szczególności na kwestie obecności kobiet w wojsku. Niektóre z nich były dla mnie dość przestarzałe i stereotypowe, ale rozumiem, skąd się brały i chociaż odbierały trochę sympatii niektórym postaciom, to muszę przyznać, że do nich pasowały. Poruszając temat postaci kobiecych, to bardzo się cieszę, że cały czas pojawia się ich coraz więcej i że odgrywają tak dużą rolę. Po lekturze tej części, nie mogę się zdecydować czy moją ulubioną postacią jest Winter, czy Raesina. Miło było też obserwować, interakcje pomiędzy postaciami, które wcześniej nie miały zbyt wielu wspólnych scen.
Cena męstwa " nie jest oczywiście pozbawiona wad. Na początku książki zdarzyło się autorowi powtórzyć kilka razy w odstępie kilku stron to samo zdanie, które zwykle dotyczyło czegoś, co wydarzyło się w poprzednich częściach, a niektóre rozwiązania fabularne mogły wydawać się odrobinę zbyt naiwne. Nie są to jednak rzeczy, które mnie jakoś specjalnie irytowały lub jakoś szczególnie popsuły mi radość z lektury.


Może i „Cena męstwa” nie przebiła poziomem poprzednich książek w serii, jednak bardzo się ciesze, że udało jej się go utrzymać. Z każda kolejną częścią jestem coraz bardziej zadowolona z tego, że sięgnęłam po serię Kampanie cienia i zaskoczona tym jak bardzo, pomimo kilku niedociągnięć, mi się ona podoba. Z tego powodu nie mogę się doczekać aż sięgnę po kolejną powieść Django Wexlera.

Komentarze

Popularne posty